Dziewczyna uwijała się jak w ukropie. Obserwował jak jej piersi swobodnie kołyszą się na boki. Co chwilę odgarniała niesforne blond włosy z twarzy. Gdy podeszła z parującym kubkiem kawy spojrzał na nią z wyczekiwaniem.
- Kawa gotowa tatusiu.
- Słodziłaś? - spytał, wiedząc dobrze, że nie zrobiła tego.
- Nie słodziłam.
- Wsyp dwie łyżeczki.
- Tak tatusiu.
Wziął od niej kubek siadając na łóżku. Spojrzał na stojącą córeczkę i pokazał jej miejsce obok siebie.
- Siadaj.
Usiadła posłusznie. Pił kawę małymi łyczkami bawiąc się od czasu do czasu jej włosami. Piersi wyraźnie były ciężkie od podniecenia, ale nie zamierzał jej nagradzać pieszczotami. Odstawił opróżniony kubek i popchnął dziewczynę.
- Ubieraj się! Wychodzimy za pięć minut.
Sam wyszedł do łazienki, przemył twarz i ubrał się w przygotowane dzień wcześniej ubranie. Gdy wyszedł stała już przy drzwiach gotowa do wyjścia. Miała na sobie krótki kożuszek, granatową spódniczkę do kolan i wysokie kozaczki. Podszedł i włożywszy rękę pod materiał sprawdził czy ma na sobie bieliznę. Nie miała. Uśmiechnął się i oblizując mokre od jej soków palce otworzył drzwi wychodząc na hotelowy korytarz. W ślad za nim podążała posłusznie córeczka. Czekając na windę zadał jej pytanie.
- Wiesz dokąd jedziemy?
- Nie wiem.
- Odwożę cię do domu.
Na jej twarzy malowało się zdziwienie.
- Ale dlaczego...?
- Żadnych pytań - warknął - po prostu mam taki kaprys i wracasz do domu!
Spuściła głowę, a cieknące po policzkach łzy zaczęły kapać na podłogę jadącej w dół windy.
- Żadnych łez córeczko! - pociągnął ją za włosy.
- Tak tatusiu - odparła próbując powstrzymacz płacz.
- Do samochodu - zakomenderował i ruszył przodem.
Gdy znaleźli się w aucie postanowił częściowo zaspokoić jej ciekawość.
- Jedziesz do domu ponieważ musisz coś przemyśleć.
Spojrzała ze zdziwieniem, nie rozumiejąc zbytnio o co chodzi.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie - powiedział obserwując sygnalizator świetlny.
Zatrzymał się niedaleko jej kamienicy.
-Wysiadaj.
Wysiadła bez słowa protestu.
- Zamykaj drzwi i do domu!
Gdy zatrzasnęły się drzwi samochodu ruszył szybko nie oglądając się za siebie pojechał do centrum handlowego na zakupy. Potrzebował odskoczni i złapania oddechu, a tylko w czasie zakupów dobrze mu się myślało. Po około trzech godzinach chodzenia po galeriach usiadł, wyciągnął telefon i zaczął pisać wiadomość.
- "Przemyśl sobie raz jeszcze, czy chcesz mi służyć córeczko. Jeśli nadal chcesz, to wiedz, że niedługo coś się zmieni w naszym układzie. Co prawda nadal tylko i wyłącznie ja będę decydował co się będzie dziać, ale nie będziemy bywali sami we dwoje, lecz ilość osób będzie się zmieniać. Podobnie jak ich płeć. Jeśli jesteś na to gotowa, wiesz gdzie mnie znaleźć."
Wysłał wiadomość i poszedł na obiad. Jadł w milczeniu, przeżuwając spokojnie każdy kęs. Zapłacił, zostawiając napiwek kelnerowi i poszedł do auta taszcząc ze sobą dwie torby wypełnione zakupami. Zanim uruchomił silnik sprawdził telefon. Żadnych nowych wiadomości.
- "Wiedziałem, że się wyłamie" - przemknęło mu przez myśl i ruszył w drogę do hotelu. Wsiadł do windy i pogwizdując cicho nacisnął przycisk piętra. Światła na korytarzu były dziwnie pogaszone, ale nie zwrócił na to większej uwagi. Jednak gdy zbliżył się drzwi swojego pokoju zobaczył klęczącą na dywanie dziewczynę. Torby wysunęły mu się na podłogę. Oto przed nim klęczała Jego oddana suka.
- Jestem Twoja tatusiu - wyszeptała, a jej głos brzmiał jak najsłodszy nektar.
- Wstań - rozkazał i otworzył drzwi do pokoju - witaj w moim królestwie córeczko - to mówiąc wepchnął ją do pokoju i zostawiając zakupy na korytarzu zamknął drzwi i przyciągnął ją do siebie chłonąc jej młodość, uległość i oddanie...
taki mam zamiar, zdecydowanie, jestem hedonistką:)
OdpowiedzUsuńpełna uległość?jeszcze mi nie znana. za rogata dusza. choć nigdy nie mów nigdy
dziękuję, nie powiem, cieszy mnie to;)
OdpowiedzUsuń