Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 22 grudnia 2011

Wieczór pełen wrażeń...

Wyjął niewielką buteleczkę z substancją w kolorze żółtym i delikatnie ją odkręcił. Następnie rozlał płyn na brzuchu dziewczyny. Dało się słyszeć ciche westchnięcie.
- Spokojnie - powiedział - zaraz poczujesz coś innego niż chłód.
Rozmasował płyn na jej brzuchu i piersiach. Skóra zaczęła się robić wyraźnie czerwona.
- Zimno? - spytał.
- Tak tatusiu.
- Nie bój się, za dziesięć minut przestanie - to mówiąc wyszedł do łazienki umyć dłonie, gdyż nie zależało mu, by substancja dostała się do jej pochwy.
Gdy wrócił zobaczył wijącą się dziewczynę. W miejscach więzów widać było czerwone i ślady. Podszedł i pogładził ją po twarzy. Wyjął sporych rozmiarów świecę i zapalił knot i już po chwili gorące krople wosku zaczęły kapać na jej ciało. Każda kropla trafiała dokładnie we wcześniej upatrzone przez niego miejsca. Zaczął od szyi i poruszając się w dół poprzez piersi, łono, kończąc na zewnętrznej stronie stopy. Po dwudziestu minutach jej ciało było już pokryte warstwą zastygłego wosku. Nie gasząc świecy wsadził ją do połowy do pochwy, która aż się prosiła o rżnięcie. Gorące krople wosku kapały dokładnie na wzgórek łonowy. Uśmiechnął się i chwycił za łańcuszek łączący klipsy na piersiach. Pociągnął z wyczuciem i patrzył jak się kołyszą. Zastygły wosk lekko się pokruszył, ale nie odpadł. Piersi falowały w rytm podnieconego oddechu. Z jej ust nie słychać było słowa skargi. Szybko się uczyła. Podszedł do jej głowy i wsadził kutasa w usta. Teraz mogła oddychać tylko nosem, co przy takim mocnym podnieceniu było dość trudną czynnością. Przy kolejnym ruchu w jej gardle poczuł, że jego córcia chce coś powiedzieć. Wyciągnął nabrzmiałego penisa pozwalając jej na złapanie oddechu i wtedy usłyszał nieartykułowany okrzyk. W tym samym momencie z jej pizdy trysnęła fontanna soków gasząc wsadzoną świecę.
- No no - powiedział z dumą - zuch dziewczynka - to mówiąc uderzył ją w twarz...