Nie pamiętała nic od momentu gdy wysiadła z samochodu do chwili, gdy znalazła się w pokoju swego tatusia. Stał w drzwiach i coś do niej mówił, lecz nie rozumiała tych słów. W końcu po uderzeniu w twarz dotarło do niej.
- Co jest z tobą dziewczyno? Ogłuchłaś?!
- Nie tatusiu. Przepraszam, ale straciłam na chwilę świadomość, to chyba przez to podniecenie - wyszeptała.
- Podniecenie powiadasz - warknął i chwyciwszy ją mocno za włosy przyciągnął do siebie. W tym samym momencie poczuła jak Jego palce wślizgują się do jej buchającego żarem wnętrza. Jęknęła i kolejny raz tego wieczoru poczuła zawrót głowy. Mocne szarpnięcie ponownie przywołało ją do rzeczywistości.
- Och, przepraszam tatusiu.
- Nie ma przepraszam - powiedział twardo i zmusił ją do uklęknięcia.- Mów jak spędziłaś ten miesiąc beze mnie.
Spojrzała na Niego błędnym wzrokiem i zaczęła zdawać relację. Dzień po dniu, godzina po godzinie. Od czasu do czasu podchodził do niej i pociągając ją za włosy zmuszał żeby spojrzała mu w oczy. Wtedy padało pytanie:
- Czy to wszystko jest prawdą?
- Tak tatusiu - odpowiadała.
- Czy aby na pewno o wszystkim mi powiedziałaś?
- Tak, powiedziałam o wszystkim.
Wtedy puszczał jej włosy i siadał w swoim ulubionym fotelu wciąż słuchając jej relacji.
Gdy skończyła, pozwolił jej wstać z klęczek.
- Idź się wykąp. Czeka nas długi wieczór.
Bez słowa pozbierała swoje rzeczy i ruszyła do łazienki. Gorąca woda powoli napełniała wannę. Wolno i z rozmysłem zrzucała swoje ubrania. Momentami miała wrażenie, że jest przez Niego obserwowana, ale gdy się obracała nikogo w drzwiach nie było. Gdy weszła w końcu do wody z pokoju dał się słyszeć głos:
- Masz dwadzieścia minut i ani sekundy więcej!
Zaczęła się myć a przez jej głowę przetaczały się setki myśli związanych z dzisiejszym wieczorem.
***
Gdy tylko weszła do łazienki zaczął powoli wprowadzać swój plan w życie. W końcu układał go przez cały miesiąc, więc nie powinno nic zawieść. Rozstawił na środku pokoju ławę, która dotychczas stała pod ścianą i nakrył ją miękkim, akrylowym kocem. Do każdej z nóg przywiązał linkę pozostawiając wolne końce na podłodze. Ława skierowana była jednym szczytem w stronę fotela, natomiast drugi szczyt skierowany był w stronę lustra, które przeniósł z przedpokoju. W ten sposób będzie miał pełen wgląd w sytuację. Spojrzał na zegarek.
- Pozostało ci pięć minut córeczko - przypomniał.
- Tak tatusiu, już kończę - usłyszał w odpowiedzi. W tym czasie obok ławy położył swoją podręczną walizkę i ustawiając odpowiednią kombinację szyfru otworzył ją. Wszystko było na swoim miejscu. Uśmiechnął się do siebie i puszczając wieko rozsiadł się w fotelu.
- "Mam nadzieję, że spodoba ci się to, co dla ciebie mam suczko" - przemknęło mu przez myśl. Jeszcze jeden rzut okiem na zegarek. Zostało niecałe dwie minuty. Chwycił pilot telewizyjny i włączył kanał informacyjny. Zbliżała się jego chwila, a on znów będzie mógł być w swoim żywiole...
dreszcz na kręgosłupie...
OdpowiedzUsuńautoportretodczuwalny.bloog.pl