Gdy tylko weszła do pokoju od razu zauważyła zmiany. Dreszcz podniecenia przebiegł jej po kręgosłupie.
- Podejdź tu - powiedział.
Podeszła bez słowa sprzeciwu, a ciekawość rosła z sekundy na sekundę. Jednym ruchem zrzucił z niej ręcznik odsłaniając jej nie do końca wytarte z kropel ciało.
- Połóż się - wskazał jej ławę - głową w stronę lustra.
Położyła się na plecach i spokojnie czekała na kolejne polecenia. Jej głowa lekko wystawała poza ławę, lecz właśnie o to mu chodziło.
- Ręce wzdłuż ciała - mówiąc to chwycił jedną z linek i przywiązał do prawego nadgarstka. Po chwili to samo zrobił z lewym. Przyjrzał się jej z widocznym zadowoleniem i pogładził jej brzuch i piersi. Następnie chwycił ją za brodę i otworzył kciukiem jej usta. W panującym półmroku dało się słyszeć mruczenie zadowolenia. Przymknęła oczy czekając na rozwój wydarzeń.
Stanął przy jej głowie i wydał polenie:
- Podnieś nogi i podaj mi je tutaj.
Z pewnym trudem uniosła nogi do góry, które dosięgnął i przytrzymał pewnym chwytem. Następnie przywiązał jedną z linek do lewej kostki, by za chwilę to samo zrobić z prawą. Zaczął naciągać linki do momentu, gdy jej pośladki były już w górze, a jej rozgrzana do czerwoności dziura stała się widoczna nawet dla niej samej.
- Pięknie - powiedział spokojnie - jak ci się podoba?
- Bardzo mi się podoba tatusiu - powiedziała cicho. Otworzył walizkę i wyjął czarną opaskę.
- Podnieś głowę - rozkazał po czym zawiązał jej oczy. Teraz zdana była tylko na zmysł słuchu, smaku, powonienia i dotyku. Jej oddech wyraźnie przyśpieszył. Nie widząc swojego Pana trwała w tej dziwnej pozycji, wypięta dupskiem bezwstydnie w Jego stronę i czekała co ten dzisiejszy wieczór przyniesie.
Zadowolony z siebie otworzył walizkę i zaczął przebierać w gadżetach o których nawet ona nie miała jeszcze pojęcia. Wyjął klipsy i zacisnął na jej nabrzmiałych sutkach. Dało się słyszeć jej syknięcie. Pogładził jej wewnętrzną stronę ud, od czasu do czasu, niby od niechcenia dotykając pulsujących dziurek. Nie śpieszył się nigdzie. Była dziś tylko jego. Wyjął powoli ulubiony pasek i zadał pierwsze uderzenie. Widoczny dreszcz targnął jej ciałem lecz więzy trzymały mocno i nie miała zbyt wielkiego pola manewru. Podszedł i pogładził ślad na jej pośladku. Po chwili uderzył ponownie, używając tym razem więcej siły. Podszedł do jej głowy i nachylił się nasłuchując jej oddechu. Milczała, lecz oddech mówił wszystko. Podobało się jej, a to było ważne. Wyprostował się i uderzył z góry w jej udo, tuż obok wilgotnej szpary. Syknęła, ale i tym razem nie usłyszał żadnego słowa skargi. Pochylił się i pociągnął za łańcuszek, który przytrzymywał jej i tak już nabrzmiałe sutki. W tym samym momencie uderzył otwartą dłonią w jej pośladki. Całkowicie panował na sytuacją Podszedł do fotela i usiadł wpatrując się w jej ciało. Wygięte, czekające na kolejne doznania i będące tylko do jego dyspozycji. Uśmiechnął się sam do siebie i ponownie sięgnął do walizki. Wyjął nieduży korek analny i żel, który delikatnie rozprowadził na całej powierzchni żelowej zabawki. Nie musiał wstawać by sięgnąć do celu, więc ściskając na przemian jej pośladki wolną dłonią wprowadził korek do środka. Westchnęła głośno, jednocześnie otwierając się na więcej.
- Podoba ci się suczko? -spytał chcąc się upewnić. Nie odpowiedziała. Uderzył bez wahania paskiem ponownie zadając pytanie:
- Podoba ci się czy nie?
- Tak - wycharczała, starając się opanować głos, który drżał jej z podniecenia.
- To dobrze - powiedział - to dopiero początek. A na przyszłość odpowiadaj od razu na moje pytania - dodał po chwili.
Usiadł i nalał sobie wody mineralnej do szklanki. Zastanawiał się w którym kierunku ma się poruszać dalsza zabawa. Jeden rzut okiem na otwartą walizkę powiedział mu wszystko...
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 19 listopada 2011
poniedziałek, 14 listopada 2011
...cd.
Nie pamiętała nic od momentu gdy wysiadła z samochodu do chwili, gdy znalazła się w pokoju swego tatusia. Stał w drzwiach i coś do niej mówił, lecz nie rozumiała tych słów. W końcu po uderzeniu w twarz dotarło do niej.
- Co jest z tobą dziewczyno? Ogłuchłaś?!
- Nie tatusiu. Przepraszam, ale straciłam na chwilę świadomość, to chyba przez to podniecenie - wyszeptała.
- Podniecenie powiadasz - warknął i chwyciwszy ją mocno za włosy przyciągnął do siebie. W tym samym momencie poczuła jak Jego palce wślizgują się do jej buchającego żarem wnętrza. Jęknęła i kolejny raz tego wieczoru poczuła zawrót głowy. Mocne szarpnięcie ponownie przywołało ją do rzeczywistości.
- Och, przepraszam tatusiu.
- Nie ma przepraszam - powiedział twardo i zmusił ją do uklęknięcia.- Mów jak spędziłaś ten miesiąc beze mnie.
Spojrzała na Niego błędnym wzrokiem i zaczęła zdawać relację. Dzień po dniu, godzina po godzinie. Od czasu do czasu podchodził do niej i pociągając ją za włosy zmuszał żeby spojrzała mu w oczy. Wtedy padało pytanie:
- Czy to wszystko jest prawdą?
- Tak tatusiu - odpowiadała.
- Czy aby na pewno o wszystkim mi powiedziałaś?
- Tak, powiedziałam o wszystkim.
Wtedy puszczał jej włosy i siadał w swoim ulubionym fotelu wciąż słuchając jej relacji.
Gdy skończyła, pozwolił jej wstać z klęczek.
- Idź się wykąp. Czeka nas długi wieczór.
Bez słowa pozbierała swoje rzeczy i ruszyła do łazienki. Gorąca woda powoli napełniała wannę. Wolno i z rozmysłem zrzucała swoje ubrania. Momentami miała wrażenie, że jest przez Niego obserwowana, ale gdy się obracała nikogo w drzwiach nie było. Gdy weszła w końcu do wody z pokoju dał się słyszeć głos:
- Masz dwadzieścia minut i ani sekundy więcej!
Zaczęła się myć a przez jej głowę przetaczały się setki myśli związanych z dzisiejszym wieczorem.
***
Gdy tylko weszła do łazienki zaczął powoli wprowadzać swój plan w życie. W końcu układał go przez cały miesiąc, więc nie powinno nic zawieść. Rozstawił na środku pokoju ławę, która dotychczas stała pod ścianą i nakrył ją miękkim, akrylowym kocem. Do każdej z nóg przywiązał linkę pozostawiając wolne końce na podłodze. Ława skierowana była jednym szczytem w stronę fotela, natomiast drugi szczyt skierowany był w stronę lustra, które przeniósł z przedpokoju. W ten sposób będzie miał pełen wgląd w sytuację. Spojrzał na zegarek.
- Pozostało ci pięć minut córeczko - przypomniał.
- Tak tatusiu, już kończę - usłyszał w odpowiedzi. W tym czasie obok ławy położył swoją podręczną walizkę i ustawiając odpowiednią kombinację szyfru otworzył ją. Wszystko było na swoim miejscu. Uśmiechnął się do siebie i puszczając wieko rozsiadł się w fotelu.
- "Mam nadzieję, że spodoba ci się to, co dla ciebie mam suczko" - przemknęło mu przez myśl. Jeszcze jeden rzut okiem na zegarek. Zostało niecałe dwie minuty. Chwycił pilot telewizyjny i włączył kanał informacyjny. Zbliżała się jego chwila, a on znów będzie mógł być w swoim żywiole...
- Co jest z tobą dziewczyno? Ogłuchłaś?!
- Nie tatusiu. Przepraszam, ale straciłam na chwilę świadomość, to chyba przez to podniecenie - wyszeptała.
- Podniecenie powiadasz - warknął i chwyciwszy ją mocno za włosy przyciągnął do siebie. W tym samym momencie poczuła jak Jego palce wślizgują się do jej buchającego żarem wnętrza. Jęknęła i kolejny raz tego wieczoru poczuła zawrót głowy. Mocne szarpnięcie ponownie przywołało ją do rzeczywistości.
- Och, przepraszam tatusiu.
- Nie ma przepraszam - powiedział twardo i zmusił ją do uklęknięcia.- Mów jak spędziłaś ten miesiąc beze mnie.
Spojrzała na Niego błędnym wzrokiem i zaczęła zdawać relację. Dzień po dniu, godzina po godzinie. Od czasu do czasu podchodził do niej i pociągając ją za włosy zmuszał żeby spojrzała mu w oczy. Wtedy padało pytanie:
- Czy to wszystko jest prawdą?
- Tak tatusiu - odpowiadała.
- Czy aby na pewno o wszystkim mi powiedziałaś?
- Tak, powiedziałam o wszystkim.
Wtedy puszczał jej włosy i siadał w swoim ulubionym fotelu wciąż słuchając jej relacji.
Gdy skończyła, pozwolił jej wstać z klęczek.
- Idź się wykąp. Czeka nas długi wieczór.
Bez słowa pozbierała swoje rzeczy i ruszyła do łazienki. Gorąca woda powoli napełniała wannę. Wolno i z rozmysłem zrzucała swoje ubrania. Momentami miała wrażenie, że jest przez Niego obserwowana, ale gdy się obracała nikogo w drzwiach nie było. Gdy weszła w końcu do wody z pokoju dał się słyszeć głos:
- Masz dwadzieścia minut i ani sekundy więcej!
Zaczęła się myć a przez jej głowę przetaczały się setki myśli związanych z dzisiejszym wieczorem.
***
Gdy tylko weszła do łazienki zaczął powoli wprowadzać swój plan w życie. W końcu układał go przez cały miesiąc, więc nie powinno nic zawieść. Rozstawił na środku pokoju ławę, która dotychczas stała pod ścianą i nakrył ją miękkim, akrylowym kocem. Do każdej z nóg przywiązał linkę pozostawiając wolne końce na podłodze. Ława skierowana była jednym szczytem w stronę fotela, natomiast drugi szczyt skierowany był w stronę lustra, które przeniósł z przedpokoju. W ten sposób będzie miał pełen wgląd w sytuację. Spojrzał na zegarek.
- Pozostało ci pięć minut córeczko - przypomniał.
- Tak tatusiu, już kończę - usłyszał w odpowiedzi. W tym czasie obok ławy położył swoją podręczną walizkę i ustawiając odpowiednią kombinację szyfru otworzył ją. Wszystko było na swoim miejscu. Uśmiechnął się do siebie i puszczając wieko rozsiadł się w fotelu.
- "Mam nadzieję, że spodoba ci się to, co dla ciebie mam suczko" - przemknęło mu przez myśl. Jeszcze jeden rzut okiem na zegarek. Zostało niecałe dwie minuty. Chwycił pilot telewizyjny i włączył kanał informacyjny. Zbliżała się jego chwila, a on znów będzie mógł być w swoim żywiole...
czwartek, 3 listopada 2011
...cd.
Miesiąc czasu minął jak z bicza strzelił. Jadąc na dworzec zastanawiał się czy będzie na niego czekać. Nerwowo spoglądał na zegarek, klnąc w duchu na miejskie korki. Zostało mu niecałe dwadzieścia minut, a od dworca dzieliło go jeszcze pół miasta. Telefon milczał jak zaklęty. Już nie pamiętał kiedy otrzymał ostatnią wiadomość od swojej córeczki. Za oknami powoli zapadał zmierzch i zapowiadało się, że znowu spadnie śnieg. Podkręcił klimę na grzanie i ruszył spod świateł. W myślach układał sobie, jak będzie wyglądało ich ponowne spotkanie. Nie dopuszczał przecież myśli, że mogłoby jej nie być. Znowu spojrzał na zegarek. Dziesięć minut. Gdzieś z boku jakiś kierowca nie wytrzymał i zaczął trąbić na poprzednika, że zaspał na światłach i nie ruszył od razu na zielonym. Gdzieś w tym wszystkim była ona. Jego przybrana córka. Kto wie, może czeka tam zmarznięta, a może jest wilgotna i gotowa. W ogóle nie zwracał uwagi na inne piękne kobiety, które przemykały po chodnikach. Jeszcze nigdy nie czuł takiego głodu jak dziś. Sam się sobie dziwił. Nie zauważył nawet jak jadące przed nim auto zaczęło hamować...
Uderzenie nie było zbyt silne, ale jednak nastąpiło. Włączył światła awaryjne i wysiadł na zewnątrz. Z uderzonego pojazdu wysiadła drobna i nie kryjąca zdenerwowania blondynka. Tego się nie spodziewał. Stanął jak wryty. Gdy podniosła oczy i ujrzała jego wyraz twarzy, roześmiała się w głos i z okrzykiem "tatusiu" rzuciła mu się na szyję. Nie oponował i objął dziewczynę chłonąc jej zapach. Dopiero po chwili dotarło do niego, że ich auta stoją na środkowym pasie i blokują ruch.
- Wystarczy - delikatnie odepchnął ją od siebie - musimy zjechać z ulicy.
- Tak tatuś - przytaknęła ochoczo i wsiadła do auta.
Wrócił do wnętrza swojego samochodu wciąż czując jej zapach. Uruchomił silnik i ruszył za nią. Ujechali około trzystu metrów, zanim znaleźli dogodne miejsce dla dwóch aut na poboczu. Wysiadł ponownie i ruszył obejrzeć szkody. W jej aucie nic poważnego się nie stało, natomiast on miał pęknięte oba reflektory i lekko pogiętą maskę.
- Mocno uszkodzone? - dał się słyszeć jej głos.
- Da się jechać skarbie. Nic się nie stało. A tak na marginesie to dokąd jedziesz?
- Już zapomniałeś? - spytała - jadę na dworzec. Właśnie za chwilę mam spotkanie z tobą.
- Prawda - roześmiał się sprawdzając godzinę - masz całkowitą rację.
Przyciągnął ją do siebie i pocałował.
- Cieszę się, że cię widzę córeczko - powiedział.
- Ja też się cieszę tatusiu - szepnęła i jeszcze mocniej wtuliła się w niego - bardzo mi ciebie brakowało.
Uderzenie nie było zbyt silne, ale jednak nastąpiło. Włączył światła awaryjne i wysiadł na zewnątrz. Z uderzonego pojazdu wysiadła drobna i nie kryjąca zdenerwowania blondynka. Tego się nie spodziewał. Stanął jak wryty. Gdy podniosła oczy i ujrzała jego wyraz twarzy, roześmiała się w głos i z okrzykiem "tatusiu" rzuciła mu się na szyję. Nie oponował i objął dziewczynę chłonąc jej zapach. Dopiero po chwili dotarło do niego, że ich auta stoją na środkowym pasie i blokują ruch.
- Wystarczy - delikatnie odepchnął ją od siebie - musimy zjechać z ulicy.
- Tak tatuś - przytaknęła ochoczo i wsiadła do auta.
Wrócił do wnętrza swojego samochodu wciąż czując jej zapach. Uruchomił silnik i ruszył za nią. Ujechali około trzystu metrów, zanim znaleźli dogodne miejsce dla dwóch aut na poboczu. Wysiadł ponownie i ruszył obejrzeć szkody. W jej aucie nic poważnego się nie stało, natomiast on miał pęknięte oba reflektory i lekko pogiętą maskę.
- Mocno uszkodzone? - dał się słyszeć jej głos.
- Da się jechać skarbie. Nic się nie stało. A tak na marginesie to dokąd jedziesz?
- Już zapomniałeś? - spytała - jadę na dworzec. Właśnie za chwilę mam spotkanie z tobą.
- Prawda - roześmiał się sprawdzając godzinę - masz całkowitą rację.
Przyciągnął ją do siebie i pocałował.
- Cieszę się, że cię widzę córeczko - powiedział.
- Ja też się cieszę tatusiu - szepnęła i jeszcze mocniej wtuliła się w niego - bardzo mi ciebie brakowało.
środa, 2 listopada 2011
...
Wracając z pracy zastanawiał się jak to wszystko ogarnąć. Zły szedł wprost do hotelowego pokoju.
- Cześć tatusiu - usłyszał.
- Cześć córeczko. Pakuj się.
Spojrzała na niego zdziwiona.
- Czy coś się stało?
- Owszem. Wyjeżdżam na miesiąc w delegację i nie możesz tu zostać.
-Na miesiąc? - jej oczy wyrażały szczere zdumienie.
- Niestety. Jak wrócę to się odezwę. Tymczasem bądź grzeczna i nie szukaj wrażeń.
- Ależ tatko...- zaczęła się bronić.
- Zamilcz i pakuj się! Wychodzimy za pięć minut.
Tak jak stała, tak się szybko spakowała i po chwili zjeżdżali windą na dół. Był zły na siebie, widząc w jakim stanie jest jego córeczka, ale w tym momencie nie było mowy o jakiejkolwiek odrobinie słabości. Wiedział o tym dobrze i zaciskając zęby, wsadził ją do samochodu i odwiózł na dworzec.
- Zapamiętaj! Za miesiąc o tej samej porze w tym miejscu masz na mnie czekać! Jeśli się nie pojawisz, to będzie twoja sprawa. Zrozumiałaś?
- Tak - wyjąkała ze łzami w oczach. Wyglądała w tym momencie jak maleńka bezbronna istotka, która mogła się rozpaść w każdej chwili, ale dobrze wiedzieli, że da sobie radę.
Zamknął drzwi i odjechał w sobie tylko wiadomym kierunku. W lusterku wstecznym widział jak patrzyła za odjeżdżającym autem. Nie znosił tego typu pożegnań, ale wiedział dobrze, że tylko tak ich relacje mogły przetrwać.
- Zero sentymentów - powiedział pod nosem i docisnął pedał gazu.
Po kilkunastu minutach dał się słyszeć sygnał przychodzącej wiadomości. Spojrzał na ekran:
- "Zawsze będę na ciebie czekać tatusiu. Pamiętaj, że jestem tylko twoja."
- " Da sobie radę" - uśmiechnął się do siebie i zmienił bieg na niższy, aby wyprzedzić kolumnę ciężarówek..
- Cześć tatusiu - usłyszał.
- Cześć córeczko. Pakuj się.
Spojrzała na niego zdziwiona.
- Czy coś się stało?
- Owszem. Wyjeżdżam na miesiąc w delegację i nie możesz tu zostać.
-Na miesiąc? - jej oczy wyrażały szczere zdumienie.
- Niestety. Jak wrócę to się odezwę. Tymczasem bądź grzeczna i nie szukaj wrażeń.
- Ależ tatko...- zaczęła się bronić.
- Zamilcz i pakuj się! Wychodzimy za pięć minut.
Tak jak stała, tak się szybko spakowała i po chwili zjeżdżali windą na dół. Był zły na siebie, widząc w jakim stanie jest jego córeczka, ale w tym momencie nie było mowy o jakiejkolwiek odrobinie słabości. Wiedział o tym dobrze i zaciskając zęby, wsadził ją do samochodu i odwiózł na dworzec.
- Zapamiętaj! Za miesiąc o tej samej porze w tym miejscu masz na mnie czekać! Jeśli się nie pojawisz, to będzie twoja sprawa. Zrozumiałaś?
- Tak - wyjąkała ze łzami w oczach. Wyglądała w tym momencie jak maleńka bezbronna istotka, która mogła się rozpaść w każdej chwili, ale dobrze wiedzieli, że da sobie radę.
Zamknął drzwi i odjechał w sobie tylko wiadomym kierunku. W lusterku wstecznym widział jak patrzyła za odjeżdżającym autem. Nie znosił tego typu pożegnań, ale wiedział dobrze, że tylko tak ich relacje mogły przetrwać.
- Zero sentymentów - powiedział pod nosem i docisnął pedał gazu.
Po kilkunastu minutach dał się słyszeć sygnał przychodzącej wiadomości. Spojrzał na ekran:
- "Zawsze będę na ciebie czekać tatusiu. Pamiętaj, że jestem tylko twoja."
- " Da sobie radę" - uśmiechnął się do siebie i zmienił bieg na niższy, aby wyprzedzić kolumnę ciężarówek..
Subskrybuj:
Posty (Atom)
