Szum wody dawno ustał, a ona dalej trwała na klęczkach. Gdyby ktoś wszedł teraz do pokoju, zapewne stanąłby jak słup soli na widok spuchniętego i czerwonego dupska, wypiętego bezwstydnie w jego stronę. Nie wiedziała gdzie On jest i co teraz może robić. Czas mijał. Czy minęło pięć minut, czy dwadzieścia, nie wiedziała. Straciła poczucie czasu odkąd przekroczyła próg tego pokoju. W pewnym momencie poczuła lekki zapach męskich perfum. To On. Był w pokoju gdzieś tuż obok. Milczał. Zesztywniała w napięciu i czekała posłusznie na zapowiedzianą karę. Po dłuższej chwili chwycił ją łagodnie za włosy i bez słowa pociągnął w górę, w ten sposób zmuszając ją do siadu na piętach. Zdjął jej opaskę z oczu i powiedział.
- Nie myśl sobie, że jestem miękki córeczko. Karą będzie to, że nie dostaniesz dziś swojej nagrody.
Kamień spadł jej z serca i rozpłakała się nie wiadomo z jakiego powodu.
- Dziękuję tatusiu.
- Za co mi dziękujesz? - spytał łagodnym głosem nie puszczając jej włosów.
- Za wymierzenie kary i lekcję pokory.
- Hmm - westchnął - w porządku. Wiedział doskonale, że teraz najlepszą dla niej rzeczą byłoby przytulenie do niego, ale uznał, że jeszcze nie nadszedł ten moment. Podniósł ją z podłogi puszczając włosy i podając ręcznik powiedział, że pozwala skorzystać jej z łazienki przez trzydzieści minut. Idąc do niej, kątem oka spostrzegła, że upłynęły już dwie godziny od czasu, gdy weszła do hotelowego pokoju. Dla niej była to chwila. Przecież dopiero co odbyła karę. Niby dwadzieścia pięć pasów, ale wszystko rozłożone w czasie i z rozmysłem. Czuła, że zaczyna nowe życie i chciała je przeżyć przy boku swojego nauczyciela i ojca, którego sama świadomie wybrała. Zanurzyła się w wannie pełnej delikatnej piany. Pan przygotował jej kąpiel. Nie!!! Nie Pan, lecz TATUŚ, kochany tatuś dla swojej córki przygotował tę kąpiel. Rozpłakała się ponownie. Tym razem wiedziała, że są to łzy szczęścia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz