Powoli, nieśpiesznie wszedł do pokoju. - Pamiętasz "słowo klucz" ? - spytał.
- Tak, pamiętam - odpowiedziała.
- To dobrze, być może będzie nam potrzebne - uśmiechnął się i podszedł do dziewczyny. Otwartą dłonią pogładził jej policzek. Była piękna. Jej nagość nie podniecała go tak bardzo jak jej uległość i wiara w Pana.
- Uklęknij - rozkazał.
Przeszła z pięt na kolana.
- Pochyl się głębiej i wypnij tyłek - rozkazał naciskając jej plecy.
Gdy już to uczyniła usłyszała.
- Nie będę Cię wiązał, gdyż pokładam nadzieję, że będziesz mi posłuszna.
- Tak - odpowiedziała ciężko oddychając.
- Od tej pory liczysz każde uderzenie pasa na głos, jeśli się pomylisz zaczynamy od nowa. Rozumiesz?
- Tak tato - to był pierwszy raz, gdy nazwała go swoim tatą w realnym świecie. Te dwa słowa zawisły w powietrzu do momentu gdy nie spadło pierwsze uderzenie.
- Jeden - syknęła, krzywiąc się, bo nie spodziewała się aż tak silnego uderzenia - dwa, trzy, cztery...nastała chwila ciszy. Podszedł do niej i chwycił za włosy podnosząc jej głowę do góry tak, że musiała się podnieść na dłoniach, żeby ich jej nie wyrwał.
- Grzeczna córeczka - to mówiąc puścił ją pozwalając jej opaść z powrotem na podłogę.
Klęczała z wypiętym dupskiem, które piekło ją solidnie, a przecież to był dopiero początek kary. Do końca pozostało jeszcze całe dwadzieścia jeden pasów. Po chwili poczuła uderzenie dłonią.
- Pięć - wydusiła z siebie, by po chwili zrozumieć swój błąd.
- Jakie pięć?! - powiedział chłodnym, podniesionym głosem - jakie kurwa pięć?!
- Ja, przepraszam - wyjąkała.
- Nie ma przepraszam! Zaczynamy od nowa, ale tym razem skup się!
- Tak tatusiu. Będę uważała.
Wytrzymała do dziesiątego uderzenia. Jej tyłek był już dość opuchnięty i czerwony od pasów, ale On nie pozwolił, żeby pojawiła się krew. Zresztą oboje nie lubili krwi. Wyczuła, że usiadł na fotelu i obserwował ją. Dawał jej chwilę wytchnienia, tak jakby wyczuwał, że doszła do kresu swojej wytrzymałości. Jej wiara pozostała niezachwiana, a po tym fakcie wręcz wzmocniła się. Włączył telewizor i dało się słyszeć głos spikera wiadomości, który mówił coś o kursie franka szwajcarskiego. Zaczęła słuchać tych słów, gdy poczuła uderzenie.
- Jedenaście - przez jej ciało przebiegł prąd. Bynajmniej tak to poczuła. Nie spodziewała się tego tak szybko. Jeszcze nie teraz.
- Dwanaście- syknęła z bólu.
Podszedł do niej i powiedział. - Usiądź na piętach.
Zrobiła co kazał. Jej cipa pulsowała wilgocią niczym wulkan, a dupsko piekło ją z bólu.
- Nie myśl o tym co czuje Twoje ciało - powiedział łagodnie - myśl o tym co czuje Twój umysł. Poddaj się temu, otwórz się - każde słowo działało na nią uspokajająco, a tembr działał niczym balsam na rany. - Klęknij - rozkazał.
Uklękła i starała się nie myśleć o swoim ciele, o tym, że tyłek palił, próbowała skupić się na swoich myślach, o tym, że po karze nastąpi nagroda, że nie nic ją nie boli, że zrobi dla Niego wszystko co On zechce, że chce być Jego córką, nawet tą udawaną i przybraną, ale tą jedyną, której On zawsze chciał.
- Trzynaście, czternaście - liczyła kolejne pasy. Poczuła jego wyjątkowo delikatne dłonie na pośladkach. Masował je pozwalając odejść pieczeniu skóry. Od czasu do czasu od niechcenia, zimną klamrą paska dotykał jej pulsującej kobiecości. - Piętnaście, szesnaście, siedemnaście - liczyła kolejne uderzenia, dziwiąc się, czy to On uderzał ją coraz słabiej, czy też pokonała swoją słabość i uczyła się przyjmować ból. Przy dwudziestym pierwszym uderzeniu czuła już tylko dreszcz rozkoszy. Czerpała z bólu wyłącznie pozytywne aspekty. Oddychała ciężko, a uda ociekały jej sokami. Znów poczuła Jego dłonie, tym razem na piersiach. Ugniatał je cierpliwie, szczypiąc od czasu do czasu w sutki, które były tak nabrzmiałe z podniecenia, że można by nimi zrobić dziurę w kartce papieru. Gdy przyjęła ostatnie uderzenie pasem usłyszała.
- Grzeczna córeczka, zasłużyłaś na nagrodę.
Uśmiechnęła się, gdyż na nic więcej nie miała siły. Z trudem usiadła z powrotem na piętach. W tym momencie poczuła uderzenie w twarz.
- Kto Ci pozwolił usiąść?!
- Ja przepraszam - zaczęła się płaszczyć.
- Na kolana suczko!!! Już ja Ci pokażę przepraszam!!!
Opadła z powrotem na łokcie drżąc z przerażenia. Oczekiwała na uderzenie, które nie nadchodziło.W pokoju panowała cisza. Słyszała tylko swój ciężki oddech i telewizor. Nie widziała nic, bo opaska szczelnie zakrywała jej oczy. Słysząc szum puszczanej wody domyśliła się, że wyszedł do łazienki. Nie wiedziała jak zostanie ukarana, ale próbowała to sobie wyobrazić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz