Spotkali się w jednej z wielu Poznańskich knajpek...lecz nie o klimat tu chodziło...znali się z rozmów w wirtualnym świecie, ze zdjęć wysyłanych w mailach i mmsach, lecz dopiero dziś mieli się usłyszeć, spojrzeć sobie w oczy i zacząć prawdziwe życie w relacjach, jakie narzucili sobie na starcie...
Ona, młoda, o świeżej urodzie blondynka, ubrana tak jak się umówili na biało, w krótkiej spódniczce i bluzeczce.
On, starszy, zadbany, pewny siebie, ubrany na czarno, ciemny blondyn o niebieskich oczach.
Dosiadł się do jej stolika podając dłoń na powitanie. "Na więcej na razie nie zasłużyła" - pomyślał.
- Otwórz torebkę - powiedział krótko.
Otworzyła ją posłusznie i pokazała co ma w środku. Oprócz kilku podręcznych kosmetyków, dokumentów i portfela, były tam białe majteczki.
Tak jak się umawiali.
Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał jej głęboko w oczy. Czaiła się w nich ciekawość i uległość.
W porządku - powiedział i spytał - co pijesz?
- Colę zero - odpowiedziała cicho. - Nie zajrzysz pod spódniczkę?
- Po co? - odpowiedział zaskoczony, że śmiała się odezwać zwracając mu uwagę.
- No, żeby sprawdzić - odpowiedziała jeszcze ciszej.
- Wiesz dobrze, że gdybyś złamała umowę spotkała by Cię zasłużona kara. Nie muszę tego sprawdzać teraz, ale nie bój się, jeszcze zdążę - to mówiąc wstał od stolika i poszedł złożyć zamówienie.
Siedziała przy stoliku a w głowie przemykało jej tysiące myśli.
Powrócił po chwili i siadając powiedział.
- Za Twoją niesubordynację dopisuję kolejnych pięć pasów!
- Ale za jaką niesubordynację? - spytała, gryząc się w język. Jednak już było za późno.
- Właśnie za taką! - powiedział spokojnym, chłodnym głosem. Odzywasz się wtedy, gdy Cię o coś spytam. Gdy Cię nie pytam, MILCZYSZ - powiedział podkreślając ostatnie słowo. - Zrozumiałaś?
- Tak.
- To dobrze.
Po chwili kelner podał zamówione napoje. Prowadzili rozmowę, o ile można to było nazwać rozmową. Czas mijał, a ona coraz bardziej uświadamiała sobie, że to jest ten, na którego czekała, ten, któremu zależy i , który ma dla niej czas na naukę. Poczuła, że robi się coraz bardziej mokra. Nie wiedziała, czy to z gorąca czy z podniecenia, a może wiedziała...
Wyczuł, że dziewczyna się rozluźniła a patrząc na jej falującą niespokojnie pierś domyślił się jej myśli.
- Wychodzimy - rzekł krótko i wstał od stolika.
Spojrzała pytająco, lecz wstała posłusznie i ruszyła za nim.
Szli w stronę parkingu na którym stało jego auto. Zatrzymał się i bez pośpiechu wyjął kluczyki. Otworzył centralny zamek. Chwycił ją za ramię i popchnął w stronę drzwi pasażera. - Wsiadaj.
Wsiadła posłusznie czując jego wzrok na swoich pośladkach. Zajął miejsce za kierownicą i ruszył. Jechali powoli jak cała reszta. Na jednym z wielu skrzyżowań, gdy stanęli na czerwonym świetle powiedział.
- Podwiń spódniczkę.
Zrobiła posłusznie to o co prosił. Spojrzał w jej stronę. Była bez bielizny. Uśmiechnął się widząc jej posłuszeństwo.
- Włóż palec do środka. Włożyła drżąc na całym ciele.
- Smakuj się - padła kolejna komenda. Włożyła palec w swoje pełne usta i ssała go posłusznie. Ruszyli spod świateł.
- Włóż teraz dwa palce! Włożyła, a jej oddech stawał się ciężki.
- Teraz daj posmakować swemu Panu. Wyciągnęła niepewnie rękę. Wzrok jej stał się zamglony, gdy poczuła jak silnie wessał jej mokre od śluzu palce. Wypuścił je po dłuższej chwili.
Jej dłoń bezwiednie opadła na siedzenie. Oddychała ciężko, a przecież jeszcze nic się nie stało.
Zatrzymali się pod hotelem. -Wysiadaj - powiedział stanowczo i wyszedł na zewnątrz. Był już wieczór i dało się wyczuć chłodny powiew. -Idziemy - powiedział nie oglądając się za siebie. Zaprowadził ją do windy i po kilkunastu sekundach stali przed drzwiami jego pokoju.
- Wejdź do środka i zapoznaj się z instrukcją, która jest na biurku. Ja wejdę tam za pięć minut.
Weszła do środka. Pokój był duży. Na środku pokoju rozłożona była kołdra, a na biurku pod oknem leżała kartka papieru. Podeszła szybko i zaczęła czytać.
- Rozbierz się, załóż opaskę na oczy, która leży na biurku i usiądź na piętach twarzą w stronę okna - dopiero teraz zobaczyła aksamitną czarną przepaskę - Twoje ubrania mają być ładnie złożone na biurku, czas płynie.
Dopiero teraz dotarło do niej, że zostały jej chyba trzy minuty. Ledwo usiadła na piętach, usłyszała jak ktoś wszedł do pokoju i zamyka za sobą dokładnie drzwi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz