Kiedy się obudziła stwierdziła, że jest sama. Z początku przeraził ją ten fakt, jednak gdy się podniosła z łóżka ujrzała karteczkę na szafce przy łóżku. Chwyciła ją szybko chcąc wiedzieć co tam zostało napisane.
- "Droga córeczko - pisał tata - wychodzę do pracy i wrócę późno. Możesz u mnie zostać lub też iść do domu, zostawiając klucze w recepcji. Gdy zostaniesz, będzie to oznaczać, że jesteś gotowa na dalsze etapy nauczania i jesteś w pełni tego świadoma. Jeśli jednak czujesz się przerażona i nie masz pewności czy podołasz tej służbie, lepiej od razu wyjdź i zamknij za sobą te drzwi." Przetarła jeszcze raz oczy ze zdumienia. On, jej ojciec, dawał jej prawo wyboru. Nie miała zamiaru uciekać, pomimo, że jak na pierwszy raz to dostała niezłe lanie i tyłek wciąż był obolały. Przy Nim czuła się szczęśliwa, spełniona i co najważniejsze miała poczucie bezpieczeństwa.
-"Postanowione - pomyślała - zostaję i już."
Wstała z łóżka, a jej dorodne piersi zakołysały się. Podeszła do dużego lustra, które było pomiędzy pokojem a łazienką i dotknęła pośladków. Były czerwone, ale nie było śladów krwi. Głaskała się z namaszczeniem czując dreszcze na samą myśl o przebiegu wczorajszego dnia. Poczuła jak robi się wilgotna, cholernie wilgotna. Potrzebowała teraz porządnego rżnięcia, lecz była przecież sama. Nie miała pewności, jak zachowa się jej nowy ojciec po powrocie z pracy. Dotknęła ręką cipy i zaczęła się pieścić.
- "Stop! - czerwone światełko zapaliło się w jej głowie - co powie ojciec jak się dowie?" Drżąc na całym ciele z podniecenia weszła do łazienki przerywając pieszczoty. Na półce pod lustrem leżała kolejna karteczka. Wzięła ją do ręki, usiadła na sedesie i zaczęła czytać.
-"Skoro już tu jesteś, to znaczy, że zostałaś. Podoba mi się Twoja postawa suczko!" - przełknęła ślinę i czytała dalej - "Jak zapewne już zdążyłaś zauważyć, pokój i cała reszta domaga się porządku. Wszystkie potrzebne środki czystości masz pod zlewem, tu w łazience. Jak wrócę, wszystko ma lśnić. A jeśli się spiszesz, to być może zabiorę Cię w ciekawe miejsce. Baw się dobrze, lecz nie waż mi się dotykać! Jedzenie jest w szafce. Musi Ci wystarczyć córeczko." Poczuła parcie na pęcherz. Gdy gorąca struga moczu rozbryzgiwała się po ściankach muszli, poczuła niesamowitą ulgę...
Dopiero teraz rozejrzała się po pomieszczeniach. Wszędzie była warstewka kurzu i ślady po szklankach. Pozwoliła sobie otworzyć jedną z szaf. Wszytko pięknie poukładane lub też powieszone na wieszakach. Rozmarzyła się i pogłaskała pierwszą z brzegu koszulę. To były Jego rzeczy. Zamknęła szafę i poszukała jedzenia. Muesli z owocami i mleko. -"Dobre i to" - pomyślała i uszykowała sobie śniadanie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz