Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 13 lutego 2012

Gwałtwony koniec bajkowej historii...

Stało się...
Nie wiem jeszcze dlaczego i w jaki sposób, ale moja córeczka...odeszła.
Nie tylko ode mnie, ale też od rodziców, od nauki, od tego popieprzonego świata...
Czy jest jej tam lepiej? Nie wiem...
Nie wiem też czy znajdę jeszcze tak oddaną córeczkę jaką była ONA...
Chwilowo blog pozostanie w zawieszeniu, do czasu spotkania tej właściwej (a nie pseudo) córeczki...
Na marginesie dodam, że nie szukam zamiennika, nie porównuję i nie szukam na chwilkę!
Dziękuję tym, co czytali naszą historię...
T.

piątek, 13 stycznia 2012

Przerywnik...

Dzis przedstawiam filmik poświęcony suczce, która jest dopiero na początku swej drogi.
Widać, że ją to bawi, ale możenie długo rozsmakuje się w tym co robi ... kto wie, może zamieszczę wtedy kolejne jej wcielenia...


Początkująca suczka

wtorek, 10 stycznia 2012

Poranne rozkosze...

Dziewczyna uwijała się jak w ukropie. Obserwował jak jej piersi swobodnie kołyszą się na boki. Co chwilę odgarniała niesforne blond włosy z twarzy. Gdy podeszła z parującym kubkiem kawy spojrzał na nią z wyczekiwaniem.
- Kawa gotowa tatusiu.
- Słodziłaś? - spytał, wiedząc dobrze, że nie zrobiła tego.
- Nie słodziłam.
- Wsyp dwie łyżeczki.
- Tak tatusiu.
Wziął od niej kubek siadając na łóżku. Spojrzał na stojącą córeczkę i pokazał jej miejsce obok siebie.
- Siadaj.
Usiadła posłusznie. Pił kawę małymi łyczkami bawiąc się od czasu do czasu jej włosami. Piersi wyraźnie były ciężkie od podniecenia, ale nie zamierzał jej nagradzać pieszczotami. Odstawił opróżniony kubek i popchnął dziewczynę.
- Ubieraj się! Wychodzimy za pięć minut.
Sam wyszedł do łazienki, przemył twarz i ubrał się w przygotowane dzień wcześniej ubranie. Gdy wyszedł stała już przy drzwiach gotowa do wyjścia. Miała na sobie krótki kożuszek, granatową spódniczkę do kolan i wysokie kozaczki. Podszedł i włożywszy rękę pod materiał sprawdził czy ma na sobie bieliznę. Nie miała. Uśmiechnął się i oblizując mokre od jej soków palce otworzył drzwi wychodząc na hotelowy korytarz. W ślad za nim podążała posłusznie córeczka. Czekając na windę zadał jej pytanie.
- Wiesz dokąd jedziemy?
- Nie wiem.
- Odwożę cię do domu.
Na jej twarzy malowało się zdziwienie.
- Ale dlaczego...?
- Żadnych pytań - warknął - po prostu mam taki kaprys i wracasz do domu!
Spuściła głowę, a cieknące po policzkach łzy zaczęły kapać na podłogę jadącej w dół windy.
- Żadnych łez córeczko! - pociągnął ją za włosy.
- Tak tatusiu - odparła próbując powstrzymacz płacz.
- Do samochodu - zakomenderował i ruszył przodem.
Gdy znaleźli się w aucie postanowił częściowo zaspokoić jej ciekawość.
- Jedziesz do domu ponieważ musisz coś przemyśleć.
Spojrzała ze zdziwieniem, nie rozumiejąc zbytnio o co chodzi.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie - powiedział obserwując sygnalizator świetlny.
Zatrzymał się niedaleko jej kamienicy.
-Wysiadaj.
Wysiadła bez słowa protestu.
- Zamykaj drzwi i do domu!
Gdy zatrzasnęły się drzwi samochodu ruszył szybko nie oglądając się za siebie pojechał do centrum handlowego na zakupy. Potrzebował odskoczni i złapania oddechu, a tylko w czasie zakupów dobrze mu się  myślało. Po około trzech godzinach chodzenia po galeriach usiadł, wyciągnął telefon i zaczął pisać wiadomość.
- "Przemyśl sobie raz jeszcze, czy chcesz mi służyć córeczko. Jeśli nadal chcesz, to wiedz, że niedługo coś się zmieni w naszym układzie. Co prawda nadal tylko i wyłącznie ja będę decydował co się będzie dziać, ale nie będziemy  bywali sami we dwoje, lecz ilość osób będzie się zmieniać. Podobnie jak ich płeć. Jeśli jesteś na to gotowa, wiesz gdzie mnie znaleźć."
Wysłał wiadomość i poszedł na obiad. Jadł w milczeniu, przeżuwając spokojnie każdy kęs. Zapłacił, zostawiając napiwek kelnerowi i poszedł do auta taszcząc ze sobą dwie torby wypełnione zakupami. Zanim uruchomił silnik sprawdził telefon. Żadnych nowych wiadomości.
- "Wiedziałem, że się wyłamie" - przemknęło mu przez myśl i ruszył w drogę do hotelu. Wsiadł do windy i pogwizdując cicho nacisnął przycisk piętra. Światła na korytarzu były dziwnie pogaszone, ale nie zwrócił na to większej uwagi. Jednak gdy zbliżył się drzwi swojego pokoju zobaczył klęczącą na dywanie dziewczynę. Torby wysunęły mu się na podłogę. Oto przed nim klęczała Jego oddana suka.
- Jestem Twoja tatusiu - wyszeptała, a jej głos brzmiał jak najsłodszy nektar.
- Wstań - rozkazał i otworzył drzwi do pokoju - witaj w moim królestwie córeczko - to mówiąc wepchnął ją do pokoju i zostawiając zakupy na korytarzu zamknął drzwi i przyciągnął ją do siebie chłonąc jej młodość, uległość i oddanie...

czwartek, 5 stycznia 2012

Poranne rozkosze...

Obudził się z potężnym wzwodem, który nie powstał bez przyczyny. To jego córeczka ssała go namiętnie niczym landrynkę. Nie dał po sobie poznać, że się przebudził i pozwolił jej na zabawę, jednocześnie knując sposób w jaki ją ukarze za samowolę. Tymczasem dziewczyna rozkręcała się coraz bardziej i zaczynał się zastanawiać na ile jej pozwolić. Gdy poczuł jak wsuwa mu palec w dupę, poczuł się ciut nieswojo, ale nie oponował. Ciekawość tego, co będzie dalej, zwyciężyła. Delikatnie przekręcił się na bok jednocześnie podciągając nogę co ułatwiało jej dostęp do jego anusa. Wypuściła członka z ust w ogóle nie licząc się z tym czy On, jej tatuś się obudził zaczęła całować jego otwór. Po kliku takich pocałunkach wtuliła się w Jego pośladki i wsunęła język do środka. Było to dość ciekawe odczucie i nie przerywał jej poczynań. Tymczasem dziewczyna przerwała pieszczoty dziurki i ponownie zabrała się za ssanie kutasa, jednocześnie wykorzystując nawilżenie odbytu tatusia wsunęła do środka dwa palce masując prostatę. Orgazm nadszedł nadspodziewanie szybko. Wytrysnął w jej usta przesuwając jednocześnie środek ciężkości swojego ciała w kierunku jej głowy. Jednak niepotrzebnie, bo nie cofnęła głowy, lecz przeciwnie chłonęła kutasa najgłębiej jak mogła i nie zamierzała uronić żadnej kropli. Nawet gdy skończył nie przestawała ssać. W tym właśnie momencie naszła go pewna myśl.
-"Skoro tak sobie pozwalasz, to ciekawe co powiesz na to" - uśmiechnął się sam do siebie i ponownie przesuwając ciężar ciał docisnął jej głowę i puścił kilka kropli moczu. Jej reakcja przeszła jego oczekiwania. Nie oponowała i nie cofała głowy. Wciąż z zapałem ssała członka. Tym razem puścił większą strugę. Nadal ssała przełykając głośno jego mocz.
-"Miała być kara, a jest przyjemność" - pomyślał.
Nadal jednak nie przestawał udawać snu i z zamkniętymi oczami wydalał mocz, który natychmiast znikał w jej ustach. Gdy skończył, kutas wciąż był nabrzmiały i wciąż tkwił w jej przełyku. Oddychała z trudem, ale nie wypuszczała Go z siebie.
-"Koniec zabawy kurwa" - przemknęło mu przez głowę i udając, ze dopiero się budzi przekręcił się na wznak wyrywając członka z jej ust.
- Co ty robisz przy moim kutasie? - spytał oburzony udając, że nie wie co się działo do tej pory.
Skuliła się jak kotka chowając twarz w dłoniach.
- Odpowiadaj jak się pytam - powiedział chwytając ją za włosy.
- Nic tatusiu. Chciałam się tylko z Tobą przywitać.
- Akurat - pociągnął ją ponownie - a spytałaś o pozwolenie?
- Nie tatusiu - odpowiedział przyciszonym i łamiącym się głosem.
- Wstawaj i rób kawę! - popchnął ją puszczając włosy.
Posłusznie podniosła się łóżka jednocześnie sięgając po koszulkę.
- Nawet się nie waż cokolwiek na siebie zakładać - warknął - masz pięć minut i kawa ma być - to mówiąc wyciągnął się na łóżku i obserwował swoją córeczkę przywołując jednocześnie wydarzenia, które miały miejsce tego poranka. Suczka stawała się suką. Dojrzewała, a raczej ewoluowała o kolejne stopnie. Uczyła się niesamowicie szybko, ale nie przeszkadzało mu to w niczym. Wręcz przeciwnie. Jego wyobraźnia zaczynała pracować i już planował następne zabawy na kolejnym poziomie wtajemniczenia. O nudzie nie mogło być mowy.
-" O nie, na pewno nie z nią"  - uśmiechnął się do siebie czekając na kawę.
- Zostały ci dwie minuty!

środa, 4 stycznia 2012

Wieczór pełen wrażeń...

Ponownie podszedł i zapalił knot. Cipa była już porządnie zalana zastygłym woskiem, ale nie zamierzał na tym poprzestać. Wyjął świecę z buchającej żarem pizdy i ponownie zaczął skrapiać gorącymi kroplami niegrzeczną córeczkę. Dziewczyna wiła się niczym kotka.
- Chcesz coś powiedzieć? - zapytał zatrzymując się na wysokości jej głowy.
Skinęła głową, że chce.
- To mów, tylko się streszczaj. Maksymalnie cztery słowa.
- Nie przestawaj tatusiu. Proszę.
- Brawo. Cztery słowa i ani jednego więcej - ponownie uderzył ją w twarz otwartą dłonią.
Głowa lekko odchyliła się w lewą stronę, a z ust dziewczyny dobiegło go błogie westchnienie.
- Dziś zabiorę cię do nieba suczko - kolejne uderzenie nadeszło z lewej strony i jej głowa poleciała w drugą stronę.
Zacisnęła mocno nogi, ale nie zdołała ukryć kolejnej fontanny soków, które cisnęły się na zewnątrz jej dziury.
Podniecało go to coraz mocniej. Wsadził świecę w pizdę i podszedł do walizki, szukając wcześniej upatrzonego przedmiotu. Wyjął klamerkę i zacisnął jej na nosie, zostawiając jej możliwość oddychania wyłącznie ustami.
- Jeśli jeszcze raz zgasisz świecę dostaniesz karę - powiedział powoli i dobitnie podkreślając każde słowo.
- Tak tatusiu.
- Nie pozwoliłem ci się odzywać - syknął i szarpnął za łańcuszek naciągając nabrzmiałe cycki w górę.
- Tak tatusiu.
- Ja ci kurwa dam tatusia - jego głos był wyraźnie zdenerwowany - milcz córeczko, bo stracę kontrolę - to mówiąc wsadził kutasa w usta dziewczyny i zaczął ją mocno posuwać. Jednocześnie prawą ręką chwycił rozpaloną świecę i zaczął ją ruszać. Dobijał na przemian raz członkiem raz świecą do samego dna jej gardła i cipy. Po kilkunastu sekundach wyjął kutasa z ust pozwalając jej zaczerpnąć powietrza, którego zaczynało jej powoli brakować. Nie przestawał jednak ruszać świecą. Ponownie zapchał jej usta i ponownie dobijał do samego końca. Ciało dziewczyny wyginało się w łuk na tyle, na ile pozwały jej więzy. W pewnym momencie świeca, którą trzymał wyślizgnęła mu się z dłoni i upadła na podłogę. Wyszarpnął członka i uderzył ją w twarz.
- To przez te twoje cholerne soki.
Podszedł spokojnie i podniósł złamaną na pół świecę. Odłożył ją i przystanął obok oddychającej z trudem córeczki. Wsadził palec w jej cipę.Chlupotało tam niczym w studni. Kciukiem przycisnął pulsującą łechtaczkę i wsunął ponownie palec do środka. Delikatnie i z wyczuciem doprowadził ją do tego, że z jej rozpalonej dziury znowu trysnęła fontanna soków. Tym razem nie poleciała ona na ścianę lecz na jego tors. Nic nie mówiąc usiadł w mokrym fotelu i zamknąwszy oczy chłonął jej smak i zapach. Po kilku, może kilkunastu minutach wstał i poszedł do łazienki. Dało się słyszeć jak napuszcza wody do wanny i po chwili poczuła jak puszczają więzy. Nie miała jednak siły na jakikolwiek ruch. Leżała bezwładna, bezwstydnie rozłożona i zaspokojona. Mógł z nią zrobić wszystko. Tymczasem On zaczął delikatnie kruszyć zastygły wosk na jej ciele. Kawałek po kawałku. Każdy dotyk sprawiał, że jej ciało przeszywały tysiące rozkosznych igiełek. Gdy skończył, wziął ją na ręce i zaniósł do wanny. Kąpiel była niczym balsam dla jej zmęczonego ciała. Pozwoliła się umyć dokładnie w każdym miejscu jej ciała. A gdy wyjął ją z wody, objęła Go za szyję i pozwoliła się zanieść do łóżka. Nie wycierał jej, lecz taką wilgotną od kropel wody okrył kołdrą, sam kładąc się obok. Zasnęli otuleni zapachem stopionego wosku, jej soków, którymi było skropione pół pokoju i mydła, którym został umyta...

czwartek, 22 grudnia 2011

Wieczór pełen wrażeń...

Wyjął niewielką buteleczkę z substancją w kolorze żółtym i delikatnie ją odkręcił. Następnie rozlał płyn na brzuchu dziewczyny. Dało się słyszeć ciche westchnięcie.
- Spokojnie - powiedział - zaraz poczujesz coś innego niż chłód.
Rozmasował płyn na jej brzuchu i piersiach. Skóra zaczęła się robić wyraźnie czerwona.
- Zimno? - spytał.
- Tak tatusiu.
- Nie bój się, za dziesięć minut przestanie - to mówiąc wyszedł do łazienki umyć dłonie, gdyż nie zależało mu, by substancja dostała się do jej pochwy.
Gdy wrócił zobaczył wijącą się dziewczynę. W miejscach więzów widać było czerwone i ślady. Podszedł i pogładził ją po twarzy. Wyjął sporych rozmiarów świecę i zapalił knot i już po chwili gorące krople wosku zaczęły kapać na jej ciało. Każda kropla trafiała dokładnie we wcześniej upatrzone przez niego miejsca. Zaczął od szyi i poruszając się w dół poprzez piersi, łono, kończąc na zewnętrznej stronie stopy. Po dwudziestu minutach jej ciało było już pokryte warstwą zastygłego wosku. Nie gasząc świecy wsadził ją do połowy do pochwy, która aż się prosiła o rżnięcie. Gorące krople wosku kapały dokładnie na wzgórek łonowy. Uśmiechnął się i chwycił za łańcuszek łączący klipsy na piersiach. Pociągnął z wyczuciem i patrzył jak się kołyszą. Zastygły wosk lekko się pokruszył, ale nie odpadł. Piersi falowały w rytm podnieconego oddechu. Z jej ust nie słychać było słowa skargi. Szybko się uczyła. Podszedł do jej głowy i wsadził kutasa w usta. Teraz mogła oddychać tylko nosem, co przy takim mocnym podnieceniu było dość trudną czynnością. Przy kolejnym ruchu w jej gardle poczuł, że jego córcia chce coś powiedzieć. Wyciągnął nabrzmiałego penisa pozwalając jej na złapanie oddechu i wtedy usłyszał nieartykułowany okrzyk. W tym samym momencie z jej pizdy trysnęła fontanna soków gasząc wsadzoną świecę.
- No no - powiedział z dumą - zuch dziewczynka - to mówiąc uderzył ją w twarz...

sobota, 19 listopada 2011

Wieczór pełen wrażeń.

Gdy tylko weszła do pokoju od razu zauważyła zmiany. Dreszcz podniecenia przebiegł jej po kręgosłupie.
- Podejdź tu - powiedział.
Podeszła bez słowa sprzeciwu, a ciekawość rosła z sekundy na sekundę. Jednym ruchem zrzucił z niej ręcznik odsłaniając jej nie do końca wytarte z kropel ciało.
- Połóż się - wskazał jej ławę - głową w stronę lustra.
Położyła się na plecach i spokojnie czekała na kolejne polecenia. Jej głowa lekko wystawała poza ławę, lecz właśnie o to mu chodziło.
- Ręce wzdłuż ciała - mówiąc to chwycił jedną z linek i przywiązał do prawego nadgarstka. Po chwili to samo zrobił z lewym. Przyjrzał się jej z widocznym zadowoleniem i pogładził jej brzuch i piersi. Następnie chwycił ją za brodę i otworzył kciukiem jej usta. W panującym półmroku dało się słyszeć mruczenie zadowolenia. Przymknęła oczy czekając na rozwój wydarzeń.
Stanął przy jej głowie i wydał polenie:
- Podnieś nogi i podaj mi je tutaj.
Z pewnym trudem uniosła nogi do góry, które dosięgnął i przytrzymał pewnym chwytem. Następnie przywiązał jedną z linek do lewej kostki, by za chwilę to samo zrobić z prawą. Zaczął naciągać linki do momentu, gdy jej pośladki były już w górze, a jej rozgrzana do czerwoności dziura stała się widoczna nawet dla niej samej.

- Pięknie - powiedział spokojnie - jak ci się podoba?
- Bardzo mi się podoba tatusiu - powiedziała cicho. Otworzył walizkę i wyjął czarną opaskę.
- Podnieś głowę - rozkazał po czym zawiązał jej oczy. Teraz zdana była tylko na zmysł słuchu, smaku, powonienia i dotyku. Jej oddech wyraźnie przyśpieszył. Nie widząc swojego Pana trwała w tej dziwnej pozycji, wypięta dupskiem bezwstydnie w Jego stronę i czekała co ten dzisiejszy wieczór przyniesie.
Zadowolony z siebie otworzył walizkę i zaczął przebierać w gadżetach o których nawet ona nie miała jeszcze pojęcia. Wyjął klipsy i zacisnął na jej nabrzmiałych sutkach. Dało się słyszeć jej syknięcie. Pogładził jej wewnętrzną stronę ud, od czasu do czasu, niby od niechcenia dotykając pulsujących dziurek. Nie śpieszył się nigdzie. Była dziś tylko jego. Wyjął powoli ulubiony pasek i zadał pierwsze uderzenie. Widoczny dreszcz targnął jej ciałem lecz więzy trzymały mocno i nie miała zbyt wielkiego pola manewru. Podszedł i pogładził ślad na jej pośladku. Po chwili uderzył ponownie, używając tym razem więcej siły. Podszedł do jej głowy i nachylił się nasłuchując jej oddechu. Milczała, lecz oddech mówił wszystko. Podobało się jej, a to było ważne. Wyprostował się i uderzył z góry w jej udo, tuż obok wilgotnej szpary. Syknęła, ale i tym razem nie usłyszał żadnego słowa skargi. Pochylił się i pociągnął za łańcuszek, który przytrzymywał jej i tak już nabrzmiałe sutki. W tym samym momencie uderzył otwartą dłonią w jej pośladki. Całkowicie panował na sytuacją Podszedł do fotela i usiadł wpatrując się w jej ciało. Wygięte, czekające na kolejne doznania i będące tylko do jego dyspozycji. Uśmiechnął się sam do siebie i ponownie sięgnął do walizki. Wyjął nieduży korek analny i żel, który delikatnie rozprowadził na całej powierzchni żelowej zabawki. Nie musiał wstawać by sięgnąć do celu, więc ściskając na przemian jej pośladki wolną dłonią wprowadził korek do środka. Westchnęła głośno, jednocześnie otwierając się na więcej.
- Podoba ci się suczko? -spytał chcąc się upewnić. Nie odpowiedziała. Uderzył bez wahania paskiem ponownie zadając pytanie:
- Podoba ci się czy nie?
- Tak - wycharczała, starając się opanować głos, który drżał jej z podniecenia.
- To dobrze - powiedział - to dopiero początek. A na przyszłość odpowiadaj od razu na moje pytania - dodał po chwili.
Usiadł i nalał sobie wody mineralnej do szklanki. Zastanawiał się w którym kierunku ma się poruszać dalsza zabawa. Jeden rzut okiem na otwartą walizkę powiedział mu wszystko...